Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Aktualności
Rajković: Kluczem defensywa - wywiad
2012/01/07 23:39

Śląsk Wrocław
Sport24.pl
Już w niedzielę wieczorem Miodraga Rajkovicia czeka prawdziwy sprawdzian. Prowadzony przez niego Śląsk podejmie we własnej hali Anwil Włocławek. Trener o swoich odczuciach odnośnie spotkań z Anwilem, a także Treflem Sopot, opowiedział nam po meczu z ŁKS-em.
Szkoleniowiec wrocławian doświadczył już derbowej rywalizacji z Turowem Zgorzelec. Nie przyszło mu jeszcze natomiast prowadzić swojej drużyny w wypełnionej po brzegi hali podczas szlagierowego pojedynku z Anwilem Włocławek. Premiera już w niedzielę!
Antoni Cichy: Chciałbym zapytać Pana, jakie stawia sobie cele przed spotkaniami z Anwilem i Treflem?
Miodrag Rajković: Kiedy grasz z takimi zespołami jak Trefl czy Anwil, to one startują z pozycji faworyta. Nie mamy zatem celu. Znamy swoją filozofię i staramy się pokazać, że jest ona lepsza niż filozofia przeciwnika. Musimy zagrać jako drużyna. Jak długo gramy dobrze w defensywie, tak długo sprawa jest otwarta. Natomiast jeśli zaczynasz się bronić, dobrej drużynie wystarczą dwie minuty, by wypracować sobie przewagę nie do odrobienia. Gdybym miał to wszystko podsumować jednym słowem, powiedziałbym: defensywa.
A.C.: Z Treflem graliście już przed rozpoczęciem sezonu. Czy uważa Pan, że, biorąc pod uwagę przepracowanych kilka miesięcy oraz wykonany postęp, stać Was na zwycięstwo?
M.R.: Tak, ale oni również wykonali krok na przód. Być może nawet większy od nas, ponieważ zmienili zespół. Zastąpili Horne’a Malletem. Obecnie mają lepszy spacing i stanowią większe zagrożenie w ofensywie. Grają perfekcyjną koszykówkę, za co naprawdę darzę ich ogromnym szacunkiem. Mimo wszystko, jest za wcześnie, by myśleć o Treflu. Teraz koncentruję się na najbliższym spotkaniu z Anwilem. Tam również dokonano zakupu dwóch zawodników. Przez cały czas inwestują w zespół, mają wielkie pieniądze. Czasami ciężko jest stwierdzić, że czegoś potrzeba. Po prostu musimy zagrać na 120 procent naszych możliwości i może wtedy będziemy mieli szanse. Należy poczekać i zobaczyć, co się wydarzy.
A.C.: To sport, więc załóżmy, że wygracie oba spotkania. Czy wtedy ulegnie zmianie Wasz cel na ten sezon, jakim jest miejsce w czołowej „5”?
M.R.: Tak jak powiedziałem wcześniej, nasze miejsce, jeśli porównamy tylko budżety, oscyluje w granicach pozycji 9-11. Na początku sezonu mało kto w nas wierzył. Nie mieliśmy szczęścia, a jesteśmy całkiem nową drużyną. W związku z czym obarczony jestem całym kompletem zadań. Mam zorganizować pracę, wdrożyć ciężki trening, rozwijać młodych graczy. Teraz coś robię i każdy musi to zaakceptować. Nie mogę jednak nic obiecać. Czasami sprawa nie jest taka łatwa. Przed sezonem założyłem sobie, iż wystarczającym wynikiem będzie zakończenie go z bilansem trzech zwycięstw na plusie. Teraz chcielibyśmy więcej. Zatem zobaczymy, jak potoczą się sprawy. Każdy może wygrać, więc do samego końca będzie bardzo ciasno.
A.C.: Chciałbym zapytać o Bartosza Bochno. Sezon rozpoczął w pierwszej „5”, a teraz pełni rolę rezerwowego i gra bardzo mało. Czy powodem tego jest słabsza decyzja czy po prostu Bochno nie pasuje do Pańskiej wizji zespołu?
M.R.: W tym momencie jest za wcześnie, by o nim rozmawiać. Bardzo szanuję Bochno za jego pracowitość. Czasami ograniczają go warunki fizyczne. Kiedy występuje jako „wolny strzelec”, ma problem ze skakaniem, co mogliśmy zobaczyć podczas spotkania z ŁKS-em. Doszedł do nas Diduszko i wzmocnił obronę. Na Bochno liczę także z tego powodu, że to gracz interesujący w pewnym aspekcie. Wygrał nam dwa mecze – z Treflem w Sopocie oraz z Zastalem w Zielonej Górze. Respektuję go za to, ale, wiadomo, każdy to dobry gracz i ciężko pracuje. Raz wystąpimy z Diduszko, raz z Bochno. Nie minęła nawet połowa sezonu, zostało jeszcze minimum trzydzieści gier, więc wiele przed nami.
A.C.: Rozpoczęliśmy Nowy Rok. Czego powinienem życzyć Panu w nim oraz podczas nadchodzących spotkań?
M.R.: Zawsze życzę sobie wszystkie najlepszego dla drużyny, dla siebie, dla swojej rodziny i rodziny graczy. Naprawdę uspokajam się teraz i czekam tylko na następny pojedynek.
A.C.: Bardzo dziękuję za wywiad i życzę powodzenia!
M.R.: Również dziękuję!
Antoni Cichy: Chciałbym zapytać Pana, jakie stawia sobie cele przed spotkaniami z Anwilem i Treflem?
Miodrag Rajković: Kiedy grasz z takimi zespołami jak Trefl czy Anwil, to one startują z pozycji faworyta. Nie mamy zatem celu. Znamy swoją filozofię i staramy się pokazać, że jest ona lepsza niż filozofia przeciwnika. Musimy zagrać jako drużyna. Jak długo gramy dobrze w defensywie, tak długo sprawa jest otwarta. Natomiast jeśli zaczynasz się bronić, dobrej drużynie wystarczą dwie minuty, by wypracować sobie przewagę nie do odrobienia. Gdybym miał to wszystko podsumować jednym słowem, powiedziałbym: defensywa.
A.C.: Z Treflem graliście już przed rozpoczęciem sezonu. Czy uważa Pan, że, biorąc pod uwagę przepracowanych kilka miesięcy oraz wykonany postęp, stać Was na zwycięstwo?
M.R.: Tak, ale oni również wykonali krok na przód. Być może nawet większy od nas, ponieważ zmienili zespół. Zastąpili Horne’a Malletem. Obecnie mają lepszy spacing i stanowią większe zagrożenie w ofensywie. Grają perfekcyjną koszykówkę, za co naprawdę darzę ich ogromnym szacunkiem. Mimo wszystko, jest za wcześnie, by myśleć o Treflu. Teraz koncentruję się na najbliższym spotkaniu z Anwilem. Tam również dokonano zakupu dwóch zawodników. Przez cały czas inwestują w zespół, mają wielkie pieniądze. Czasami ciężko jest stwierdzić, że czegoś potrzeba. Po prostu musimy zagrać na 120 procent naszych możliwości i może wtedy będziemy mieli szanse. Należy poczekać i zobaczyć, co się wydarzy.
A.C.: To sport, więc załóżmy, że wygracie oba spotkania. Czy wtedy ulegnie zmianie Wasz cel na ten sezon, jakim jest miejsce w czołowej „5”?
M.R.: Tak jak powiedziałem wcześniej, nasze miejsce, jeśli porównamy tylko budżety, oscyluje w granicach pozycji 9-11. Na początku sezonu mało kto w nas wierzył. Nie mieliśmy szczęścia, a jesteśmy całkiem nową drużyną. W związku z czym obarczony jestem całym kompletem zadań. Mam zorganizować pracę, wdrożyć ciężki trening, rozwijać młodych graczy. Teraz coś robię i każdy musi to zaakceptować. Nie mogę jednak nic obiecać. Czasami sprawa nie jest taka łatwa. Przed sezonem założyłem sobie, iż wystarczającym wynikiem będzie zakończenie go z bilansem trzech zwycięstw na plusie. Teraz chcielibyśmy więcej. Zatem zobaczymy, jak potoczą się sprawy. Każdy może wygrać, więc do samego końca będzie bardzo ciasno.
A.C.: Chciałbym zapytać o Bartosza Bochno. Sezon rozpoczął w pierwszej „5”, a teraz pełni rolę rezerwowego i gra bardzo mało. Czy powodem tego jest słabsza decyzja czy po prostu Bochno nie pasuje do Pańskiej wizji zespołu?
M.R.: W tym momencie jest za wcześnie, by o nim rozmawiać. Bardzo szanuję Bochno za jego pracowitość. Czasami ograniczają go warunki fizyczne. Kiedy występuje jako „wolny strzelec”, ma problem ze skakaniem, co mogliśmy zobaczyć podczas spotkania z ŁKS-em. Doszedł do nas Diduszko i wzmocnił obronę. Na Bochno liczę także z tego powodu, że to gracz interesujący w pewnym aspekcie. Wygrał nam dwa mecze – z Treflem w Sopocie oraz z Zastalem w Zielonej Górze. Respektuję go za to, ale, wiadomo, każdy to dobry gracz i ciężko pracuje. Raz wystąpimy z Diduszko, raz z Bochno. Nie minęła nawet połowa sezonu, zostało jeszcze minimum trzydzieści gier, więc wiele przed nami.
A.C.: Rozpoczęliśmy Nowy Rok. Czego powinienem życzyć Panu w nim oraz podczas nadchodzących spotkań?
M.R.: Zawsze życzę sobie wszystkie najlepszego dla drużyny, dla siebie, dla swojej rodziny i rodziny graczy. Naprawdę uspokajam się teraz i czekam tylko na następny pojedynek.
A.C.: Bardzo dziękuję za wywiad i życzę powodzenia!
M.R.: Również dziękuję!
Źródło: informacja własna
Wyświetleń: 395
Aktualna ocena:
5
kliknij aby ocenić
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ










Blipnij








