Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Aktualności
Gramy dalej: Lock-outowe kwestie finansowe
2011/07/26 21:25

Harlem Globetrotters
Tomasz Sagan
Farsa pod tytułem lock out w NBA trwa w najlepsze. Niby wszystkim się to nie podoba, niby każdy chce to jak najszybciej przerwać. Zawodnicy w wypowiedziach podkreślają co chwila swoją wielką nadzieje na rozpoczęcie sezonu w terminie, a jeśli nie, to przynajmniej o jego jak najszybszym wznowieniu. Każdy widzi “promyk światła” i twierdzi, że niesamowicie mu na rychłym rozwiązaniu problemu zależy. Władze ligi również nie pozostają w tyle i oprócz nadziei na dogadanie się, ubolewają nad biednymi i nieszczęśliwymi zawodnikami, którzy pozbawieni ubezpieczeń będą musieli leczyć kontuzje na własny koszt. Obie strony konfliktu chcą wyjść w oczach kibiców jak najlepiej - że to nie przez nich zaistniał ten stan rzeczy.
Tymczasem czytając komentarze zamieszczane na forach i pod newsami o lock oucie na stronach poświęconych koszykówce w całym świecie o wiele większa presja i pretensje ze strony kibiców ciążą na zawodnikach. Presja o, już nawet nie pójście na kompromis, ale praktycznie przyjęcie warunków stawianych przez władze ligi, pretensje, że to ich nieugięta postawa spowodowała lock out. Dlaczego?!
Padły zarzuty, że koszykarze zarabiają stanowczo za dużo, że ciągle chcą mieć więcej, a już sami nie wiedzą za bardzo co z tymi pieniędzmi zrobić. Gdzieś został przywołany argument, że Gilbert Arenas kupił sobie za kilkaset tysięcy dolarów basen z rekinami, kiedy tyle dzieci w Afryce głoduje. Pomijając sam fakt, że takie myślenie jest zwyczajnie niedorzeczne - dlaczego mamy kogokolwiek przymuszać do wydawania pieniędzy na cele charytatywne? Owszem, jest to sprawa godna pochwały, ale nadal dotyczy sumienia każdego z osobna. Na tej zasadzie każda osoba na świecie zarabiająca ponad jakąś wyznaczony pułap powinna zostać obłożona opłatą przymusową na cele charytatywne. Poza tym są to pieniądze zarobione uczciwie przez zawodników i mogą przeznaczać je na co chcą. Ktoś zbiera znaczki, bo na takie hobby pozwala mu pensja. Inny kupuje sobie rekiny czy Ferrari, bo na to pozwala mu pensja. Tak się już ułożyło na świecie. Ponadto czy można wątpić, że te ogromne pieniądze, w granicach kilkunastu (a nawet ponad) milionów dolarów, jakie zarabiają wielkie gwiazdy NBA są kasą na jaką nie zasługują? Pomijając sam fakt jakości gry w koszykówkę jaki wnoszą do drużyny - to przez wysoki jej poziom promują ligę, drużyny i stają się maszynkami do robienia gigantycznych pieniędzy. Mają więc prawo dostać należną im część zarobków ze sprzedaży koszulek, biletów czy praw do transmisji.
Wracając jednak do głównej myśli - sprawa nie rozbiła się w ogóle o to, że to zawodnicy zażądali więcej. To prezesi klubów zaproponowali ogromne obniżenie płac zawodników (cięcia 25-30%) i mniejszą ochronę zawodników (niegwarantowane kontrakty). A chyba każdy musi przyznać - mało który pracownik zgodzi się na obniżenie swojej płacy, a więc zabrania mu tego co ma już teraz, dodatkowo w momencie, gdy doskonale zdaje sobie sprawę, że to pracodawca potrzebuje przede wszystkim jego. I mimo, że zawodnicy zgodzili się na powolny plan obniżki zarobków, to ciągle liga trwa na bardzo twardym stanowisku racjonalnych cięć i wprowadzeniu owego “hard capu” (ograniczenia do ok. 45 mln dolarów puli na pensje zawodników, czyli o aż 13 mln w porównaniu do tego co mamy obecnie) i zmniejszenia z 57% do mniej niż 50% zarobku zawodników z ogólnych przychodów ligi.
22 kluby z 30, które obecnie są zrzeszone w NBA zanotowało straty. Stąd też taka a nie inna sytuacja zaistniała. Nie podano co prawda, które kluby wyszły In plus w minionym sezonie, ale łatwo się domyślić - w tym gronie znajdują się zapewne takie zespoły jak Miami Heat, Los Angeles Lakers czy New York Knicks. Przyczyna jest prosta. W NBA to nie sukces generuje pieniądze, ale sławy. Gdy zatem potrafisz zrobić team z 3 gwiazdorami w składzie, grasz w dużym mieście na wielkiej hali to możesz liczyć się z profitami. I tak Miami ze swoim Big Trio raczej stratne nie było - sam zysk ze sprzedaży przedsezonowej koszulek i innych gadżetów z LBJ czy Wade’m. Lakers to Lakers, wiadomo, klasyka. Knicks lokują się w największym mieście USA, na Madison Square Garden, z Amare’m i Anthony’m są w stanie generować ogromne profity przez długi czas. Czy zatem problemem nie są wcale płace zawodników ale zła ich inwestycja w graczy, którzy nie są medialni a zarabiają sporo? Brzmi to bardzo niesportowo, bo rezygnuje się takim podejściem z sukcesu sportowego kosztem nastawienia się na zysk, ale z drugiej strony, czyż wielkie gwiazdy nie są jedną z dróg na szczyt?
Przypuśćmy zresztą, że obniżki wejdą w życie, może nie tak drastyczne, jak obecnie jest planowane, ale mniej więcej w połowie propozycji obu stron. Od której strony cięcia pensji zawodników zaczną kluby? Czy na pierwszy ogień pójdą wielkie gwiazdy? Żeby się obraziły i poszły do słabszych klubów, które mają jeszcze wolny salary cap na ich zatrudnienie za w miarę wyższą pensję? W ten sposób wielkie nazwiska mogą się rozrzedzić po całej lidze, która straci nieco na atrakcyjności. A czyż nie łatwiej zacząć od dołu, dać mniejszą pensję grzejącym ławę, a gwiazdorom zabrać tylko część ich uposażenia? Czy w końcu reformy uderzą w tych, których mają dotknąć, czy ktoś inny dostanie rykoszetem?
Aktualnie zawodnicy z Europy pakują walizki i szykują się do grania w swoich ojczyznach na Starym Kontynencie. Amerykanie myślą, czy przespać sezon, czy pójść śladem Derona Williamsa i wybrać Turcję, lub jakiś inny rozwijający się koszykarsko kraj i stać się gwiazdą medialną (Chiny). A w kuluarach trwają ciągle rozmowy o końcu lock outu. Czy skończy się jak w ‘99, kiedy to rozegrano skrócony sezon, a obniżone pensje w przeciągu 12 lat (jak widzimy) wróciły nie tylko na swój poziom sprzed ówczesnego lock outu, ale znacznie go przekroczyły? Tym razem, głównie ze względu na stanowczość zawodników, może być trochę inaczej.
Autor: Wojciech Augusiewicz
Źródło: inf. własna
Wyświetleń: 997
Aktualna ocena:
5
kliknij aby ocenić
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
Komentarze
Damian-Suchan [30/7301]
2011/07/27 09:56
"(...)W ten sposób wielkie nazwiska mogą się rozrzedzić po całej lidze, która straci nieco na atrakcyjności.(...)"
Ale właśnie NBA przez lata budowała swoją atrakcyjność na tym, że każdy mógł wygrać z każdym, bo miał w swoim składzie "gwiazdę". Stąd też Salary Cap. Właśnie o to chodziło władzom tej ligi.
Porównałbym to do piłki nożnej. W Hiszpanii o tytuł biją się dwa kluby, a w Anglii sześć i która jest ciekawsza dla kibiców?
Ale właśnie NBA przez lata budowała swoją atrakcyjność na tym, że każdy mógł wygrać z każdym, bo miał w swoim składzie "gwiazdę". Stąd też Salary Cap. Właśnie o to chodziło władzom tej ligi.
Porównałbym to do piłki nożnej. W Hiszpanii o tytuł biją się dwa kluby, a w Anglii sześć i która jest ciekawsza dla kibiców?
Zgłoś naruszenie
Ocena:
4.2
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ










Blipnij







