NBA: Przed sezonem część druga – Central Divison

nba
Sport24.pl/ Radek Skrzetuski
Dalszy ciąg oceniania przeze mnie transferów,szans,perspektyw na przyszłość drużyn z konferencji Wschodniej najlepszej ligi świata,tym razem kilka zdań o każdej z drużyn grających w Atlantic Division.
Cleveland Cavaliers - każdy,kto choć trochę interesuje się koszykówką z za oceanu wie,że tematem tabu tegorocznego offseason było to czy James zostanie w Ohio,czy odejdzie a jak odejdzie to gdzie. Po wielu tygodniach negocjacji już wiemy,że "król James" zostanie w Cleveland znienawidzony a co to oznacza dla samej organizacji Cavaliers? Między innymi to,że w Cleveland nie będzie lidera z prawdziwego zdarzenia,nie będzie walki o pierścień i prawdopodobnie nie będzie kompletów publiczności w Quicken Loans Arena. Oprócz pozbycia się swojej gwiazdy numer jeden z zespołu odszedł jak można było przypuszczać O'Neal a także Delonte West,Sebastan Telfeir i prawa ręka LeBrona,Ilgauskas. Natomiast co do "wzmocnień" hm... Wydaje się,iż największym z nich będzie pozyskanie Ramona Sessionsa i mimo,że cenię tego gracza jako zmiennika,to biorąc pod uwagę fakt,że to największe wzmocnienie,przyszłość kawalerii maluje się blado. Oprócz wyżej wymienionego Ramona do drużyny dołączyli: Joey Graham i Ryan Hollins. Jakby tego było mało dzisiaj wyciekła wiadomość jakoby po odejściu LeBrona,Mo Williams nie widział motywacji oraz sensu swojej gry w koszykówkę i zastanawia się nawet nad zakończeniem przygody z basketem. Tą informację traktował bym jednak nieco z przymrużeniem oka co nie zmienia faktu,że dla fanów Cavs nadchodzący sezon może być wyjątkowo długi i ciężki.
Milwaukee Bucks - Bucks,po niezwykle udanym a zarazem pechowym ubiegłym sezonie w tym roku mają apetyt na coś więcej,patrząc na ich ruchy przedsezonowe. Pierwsza ważna informacja jest taka,że do gry gotów powinien już być Bogut,który w końcówce ubiegłego sezonu doznał paskudnie wyglądającej kontuzji,lecz to nie koniec a dopiero początek dobrych informacji dla kibiców "kozłów". Earl Boykins,Keyon Dooling,Chris Douglas-Roberts,Corey Maggette,Brandon Jennings,John Salmons,Michael Redd- ta siódemka graczy ma stanowić o obwodowej sile ofensywnej drużyny z Milwaukee w nadchodzących rozgrywkach,tłoczno- prawda? Jednak jeśli Redd w końcu rozegra pełny sezon a Salmons będzie Salmonsem z Bucks a nie Bulls to Wschodzie-bój się Milwaukee. Minusem na "niskich" pozycjach moim zdaniem jest pozbycie się Ridnoura,który znakomicie równoważył szaleństwo Jenningsa i swoją rozwagę no ale przecież Brandon jest już sophmore. Pomocą dla Boguta ma być Drew Gooden,czyli kolejny mądry i dobry transfer w moim odczuciu. Natomiast oprócz wymienionego już Ridnoura zespół opuścili: Kurt Thomas,Royal Ivey,Charlie Bell,Dan Gadzuric- czyli tak naprawdę drugie bądz i trzecie skrzypce zespołu. Wszystkie nowe "kozły" wskazują więc na to,że w przyszłym sezonie będzie nam oglądać Bucks jeszcze szybszych,lepszych i grających bardziej ofensywnie niż tych w minionych rozgrywkach a przecież i zli nie byli.
Chicago Bulls - Przed państwem kolejni przegrani w wyjścigu po LeBrona- Chicago Bulls. Przegrani,co nie znaczy słabsi niż w poprzednim sezonie w wręcz przeciwnie. "Bykiem" został jeden z dwóch trzonów Jazzmanów-Carlos Boozer,który pod koszem razem z Joakimem Noah będą stanowić mur nie dla jednego zespołu nie do przejścia. Keith Bogans jako role player może być lepszy niż w barwach "ostróg" a Kyle Korver może mieć jeszcze więcej miejsca w rogach parkietu na dziurawienie obręczy rywali swoimi trójkami. Do tego dołóżmy jeszcze CJ Watsona,Ronnie Brewera oraz nie zapomnijmy o Derricku Rosie i Luolu Dengu i mamy całkiem fajną,przynajmniej play offową ekipę. Status "byka" stracili: nie spełniający oczekiwań Kirk Hinrich,Hakim Warrick,który wybrał Arizonę i weteran Brad Miller. Chicago Bulls będą mocni i będzie trzeba się z nimi liczyć jednak aby przepowiadać jak daleko dojdą jest jeszcze za wcześnie,lecz ja osobiście bym stawiał drugą rundę play off minimum.
Indiana Pacers - jedna z tych drużyn,które grają tak nudno i bezbarwnie,że oglądając ich mecze walczy się z samym sobą aby nie usnąć. Przynajmniej ja tak mam i nic nie zapowiada zmian na najbliższy sezon,nic oprócz... Darrena Collinsona, który dalej będzie rozwijał swoje już nie małe umiejętności właśnie w Indianie. Transfer ten rozwiązuje problemy na PG drużyny Pacers,jak i rozwiązuję problem Collisona,jak zdobyć minuty na parkiecie mając za partnera Chrisa Paula-jednak jeden jak i drugi problem to już przeszłość. Jeśli Collison poprawi stosunek strat do asyst to jest to jedyna nadzieja na poprawienie sytuacji w Pacers, po ani Paul George ani podstarzały James Posey nadziei na lepsze "jutro" nie dają. Jedynym osłabieniem Indiany jest odejście Troya Murphy'ego. Pacers według mnie nie powalczą w tym sezonie jeszcze o play offy jednak mając podstawę na kolejne lata w osobach Grangera i Collisona i dodając do tego dwóch niezłych graczy,wówczas wreszcie Indiana może odzyskać blask który miała za czasów Mullina i Millera.
Detroit Pistons - jest to jedna z zaledwie trzech drużyn w NBA,która pozbyła się przed nowym sezonem zaledwie jednego gracza,mowa o jednej z najgorszych jedynek w historii draftu- Kwame Brownie. Trudno powiedzieć czy tak nikłe zmiany w składzie pomogą Pistons. Z jednej strony jeśli zespół długo gra ze sobą,zgrywa się,przyswaja coraz więcej wspólnych schematów, jednak z drugiej strony drużyny NBA grają ze sobą ponad 82 mecze w sezonie wliczając gry pre season oraz play offy,więc to wystarczający czas na zgranie się mogło by się wydawać i jeżeli po takim czasie coś się nie zazębia, to co najmniej sprawa zastanawiająca. Wracając jednak do samej drużny z Detroit,zespół wzmocniła kolejna podstarzał gwiazda,Tracy McGrady,który jednak zapowiada,że ma w baku jeszcze wystarczająco paliwa aby być przydatnym,no cóż...oby. Oprócz tego Pistons z numerem szóstym w drafcie wybrali Grega Monroe'a,który może dać im tak niezbędny powiew świeżości i moc pod koszem. Osobiście nie jestem w stanie ocenić tego,na co stać Detroit,gdyż na papierze ich skład prezentuje się naprawdę bardzo mocno,jednak równie mocno prezentował się przed ubiegłorocznymi rozgrywkami. Jednak jeśli Stuckey nie będzie miał problemów zdrowotnych i stanie się bardziej rozgrywającym niż combo guardem,jeśli Will Bynum zrobi kolejny krok w przód,jeśli "T-mac" naprawdę się nie wypalił to ja wierzę,że stać ich na walkę o play offy,choć z drugiej strony,czy nie zbyt dużo tych „jeśli”?
Źródło: inf.własna
Wyświetleń: 1079










Blipnij








