Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Aktualności
A A A Drukuj Kanały RSS

Adam Waczyński: To taka pozytywna adrenalina

2010/08/09 11:26
Adam Waczyński: To taka pozytywna adrenalina
Adam Waczyński
Sport24.pl / Wiktor Komorowski

- Dyrektor sportowy i trener zapewnili mnie, że chcą na mnie stawiać i mam być ważnym ogniwem w tym zespole. Bardzo mnie to cieszy i mogę zapewnić, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nie zawieść ich oczekiwań i pomóc drużynie w zdobyciu mistrzostwa Polski – mówi Adam Waczyński.

W ostatnim meczu przygotowań do eliminacji Mistrzostw Europy doznałeś groźnie wyglądającego urazu kostki. Jak przebiega leczenie tego urazu i czy uda ci się jeszcze wrócić na kadrę?

Kontuzja nie okazała się na szczęście zbytnio groźna. Leczenie przebiega dobrze, ale wymaga czasu. Opiekuje się mną masażysta Trefla Sopot, Aleksander Walda, więc jestem w bardzo dobrych rękach. Codziennie mam zabiegi rehabilitacyjne. Niestety do reprezentacji już w tym sezonie nie dołączę. Skupiam się więc na tym, aby jak najszybciej dojść do formy i dołączyć do przygotowań Trefla do sezonu.

Podejrzewam, że musisz czuć spore rozczarowanie. Przepracowałeś z kadrą cały okres przygotowawczy, ale nie zagrasz w eliminacjach. Ciężko oglądać zmagania kolegów przed telewizorem?

Nie ukrywam, że przykro mi z tego powodu. Długo i ciężko pracowałem na to, aby zapewnić sobie miejsce w drużynie narodowej, tymczasem w ostatnim meczu wszystko zostało zaprzepaszczone. No ale niestety taki jest już sport. Nie sposób takich rzeczy przewidzieć. Ja postaram się jednak skupiać na rzeczach pozytywnych. Udało mi się w tych ostatnich tygodniach załapać do dwunastki meczowej w kilku meczach, miałem okazję podglądać takich graczy jak Marcin Gortat, Maciej Lampe, czy Thomas Kelati. To z pewnością cenne doświadczenie.

Czyli mimo tej nieszczęśliwej kontuzji, czas spędzony z kadrą będziesz wspominał pozytywnie?

Jak najbardziej. Dużo się nauczyłem przez ten czas. Myślę, że każdy koszykarz marzy o tym, aby być na moim miejscu i reprezentować swój kraj. Nawet jeśli odpada się tuż przed eliminacjami. To wspaniałe uczucie, być wśród tych graczy, poczuć tą atmosferę. Nie żałuję ani jednego dnia.

Jak oceniasz grę kolegów?

Miałem okazję obejrzeć oba dotychczasowe spotkania. Wydaje mi się, że mecz z Gruzją nam po prostu nie wyszedł. Nie potrafię powiedzieć, jakie były założenia trenera przed tym meczem, ale wydaje mi się, że nie udało ich się zrealizować na parkiecie. Słyszałem także jak ciężko gra się w Gruzji. Tak naprawdę każdy zespół, który tam jedzie ma ogromne problemy i rzadko wyjeżdża ze zwycięstwem. Gruzini we własnej hali grają bardzo agresywnie, a kibice wytwarzają presję na zespołach przyjezdnych.

A spotkanie z Portugalią?

To już zupełnie inny mecz naszej kadry. Widać było, że wnioski z pierwszego meczu zostały wyciągnięte. Wydaje mi się, że nasz zespół stać na grę na jeszcze wyższym poziomie. Im dłużej będą trwały te eliminacje, tym powinno być lepiej.

W związku z kontuzją masz pewnie więcej czasu wolnego. Spędzasz go na odpoczynku?

Jeśli można to tak nazwać, to odpoczywam. Jak już mówiłem wcześniej, codziennie przechodzę przez rehabilitację, która zajmuje sporo czasu. Codziennie mam wiele zadań do wykonania, aby pracować nad tą kontuzjowaną kostką i przywrócić jej pełną sprawność. Zależy mi na tym, aby móc jak najszybciej wrócić do pełni zdrowia.

Dwa lata temu opuściłeś Sopot i przeniosłeś się do Wałbrzycha. Co było przyczyną takiej decyzji?


Drużyna z Sopotu była drużyną euroligową, z ogromnym budżetem, do której trafiały prawdziwe gwiazdy koszykówki i od których oczekiwano konkretnych wyników. Tacy młodzi gracze jak ja, czy Mateusz Kostrzewski mogliby w niej odgrywać jedynie role drugoplanowe. Ja nie jestem tego typu graczem. Potrzebowałem zespołu, w którym mógłbym mieć pewne miejsce w składzie i dużo minut, gdzie mogłem mieć wpływ na wynik meczu i przebywać na parkiecie w końcówkach. Chciałem się uczyć od lepszych graczy, ale jednocześnie chciałem grać. Nawet jeśli była to drużyna, która nie walczyła o medale. Zamiast więc grzać ławę w dobrym zespole, mogłem sam zmierzyć się z koszykarzami Asseco Prokomu, PGE Turowa, czy Anwilu, co było dużym wyzwaniem. Nie żałuję tego ruchu.

Jak oceniasz te dwa lata spędzone w Wałbrzychu i Poznaniu?

Gdy trafiłem do Wałbrzycha w lidze obowiązywał przepis o młodym graczu w drugiej kwarcie. Ja z miejsca jednak dostałem szansę grania w pierwszej piątce od początku sezonu. Trener mi ufał co skutkowało dużą ilością minut na parkiecie. Dzięki temu dostałem w kolejnym sezonie propozycję grania w PBG Basket. W Poznaniu klub był bardziej stabilny finansowo, miał lepszych zawodników, także tych zza granicy, od których można się było dużo nauczyć. Warto przy tym dodać, że mimo iż zagrałem w lepszym zespole, to wciąż moja rola w drużynie była duża i byłem jednym z podstawowych graczy. Nie ukrywam, że taką rolę lubię. Taka rola mi najbardziej pasuje.

W Sopocie kibice pamiętają cię jako lidera drużyn młodzieżowych i świetnego strzelca. Co się u ciebie zmieniło przez dwa lata? Co udało się poprawić?

Czas głównie spędzałem na siłowni. Wiele osób powtarzało mi, że brakuje mi tej fizyczności, niezbędnej do gry w ekstraklasie. Myślę, że przez te dwa lata poprawiłem swoją sylwetkę. Dużo czasu i pracy poświęciłem także na pracy nad kozłowaniem. Jako, że gram na pozycji rzucającego, a czasami nawet na pozycji rozgrywającego i często gram z piłką, musiałem ten element zdecydowanie poprawić. W ostatnim sezonie w Poznaniu dużo czasu poświęcałem na trenowanie zagrań typu pick'n'roll, co także jest bardzo ważne dla graczy z mojej pozycji. Myślę, że poprawiłem także swój rzut sytuacyjny. Nigdy nie wiadomo z jakiej pozycji będzie się zmuszonym oddać rzut i lepiej być na to przygotowanym.

Zespół Trefla ma w przyszłym sezonie walczyć o najwyższe cele. Być może nawet o mistrzostwo Polski. Nie boisz się gry z presją wyniku?

Nie. Myślę, że to uczucie nie jest mi obce. Wcześniej grałem już w zespołach juniorskich sopockiego zespołu. Zdobyliśmy przecież mistrzostwo Polski i od początku była tam presja wyniku. To była przecież grupa graczy ściągniętych z różnych miejsc Polski i oczekiwano od nas walki i medali. Ja osobiście taką sytuację bardzo lubię. To taka pozytywna adrenalina. Myślę, że w tym sezonie także sobie z tym poradzę. Mamy w Sopocie bardzo dobrze skompletowany zespół. Dyrektor sportowy i trener zapewnili mnie, że chcą na mnie stawiać i mam być ważnym ogniwem w tym zespole. Bardzo mnie to cieszy i mogę zapewnić, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nie zawieść ich oczekiwań i pomóc drużynie w zdobyciu mistrzostwa Polski.

Po raz pierwszy będziesz miał okazję zagrać w europejskich pucharach. Jesteś gotowy na to wyzwanie?

Ja wychodzę z założenia, że im szybciej człowiek pokaże się w Europie, tym lepiej. I nie mam tu na myśli jeżdżenie do innych krajów i grzania ławki, tylko pomaganie drużynie na parkiecie. Myślę, że w Treflu będę miał ku temu doskonałą okazję. Tym bardziej po tych pozytywnych prognozach ze strony trenera i dyrektora sportowego sopockiej drużyny. Z pewnością będzie to dla mnie nowe doświadczenie, ale tak naprawdę ostatnio rozegrałem kilka spotkań poza granicami kraju z kadrą, więc można powiedzieć, że nie będę pod tym względem całkowitym debiutantem.

Nowością w Sopocie jest ogromna hala widowiskowa, w której Trefl będzie rozgrywał mecze. Jak widzisz perspektywę rozgrywania spotkań w tym obiekcie?

Jeszcze nie miałem okazji być w środku, ale halę widziałem z bliska z zewnątrz i muszę przyznać, że to największy obiekt tego typu jaki w życiu widziałem. Z tego co wiem, to może on pomieścić nawet kilkanaście tysięcy widzów. Ciężko się spodziewać, że od początku hala będzie pełna, ale z tego co wiem, to można regulować jej wielkość poprzez specjalne kurtyny, które zmniejszą pojemność hali na mniej ciekawe spotkania. Mam tylko nadzieję, że w europejskich pucharach awansujemy do fazy grupowej i to powinno zmobilizować kibiców do przychodzenia i śledzenia naszych poczynań w nowej hali.


Źródło: inf. prasowa / treflsport.com
Wyświetleń: 528
Puchar Polski: Faza grupowa rozlosowana Następny »

LaeMaN Dodał/a: LaeMaN
Napisał/a 289 artykułów
Aktualna ocena: 5
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
1.3108 -
Firma w holdingu PMPG