Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Aktualności
Iwo Kitzinger dla Sport24.pl: Kocham Sopot!
2010/07/21 10:02

Iwo Kitzinger
Sport24.pl / Mateusz Walasiński
- Ja kocham Sopot i chętnie bym został, ale jak sie sprawa potoczy to wkrótce sie okaże – mówi w wywiadzie dla naszego serwisu Iwo Kitzinger.
Dariusz Cieślak: Jak zaczęła się Pana przygoda z koszykówką?
Iwo Kitzinger: - Moja przygoda rozpoczęła sie w fajnym okresie, kiedy ma sie tyle energii żeby grac z kolegami z klasy w piłkę na podwórku, zaliczyć sks w siatkę i jeszcze pójść na boisko z bratem i to wszystko robiło się w jeden dzień. Miałem jakieś 10 lat gdy zacząłem zbierać pro-basket, po tym jak obejrzałem finały Houston - Orlando, wiesz młody Shaq, Anderson no i Penny!
Czemu Iwo Kitzinger, a nie Marcin Kosiński?
- Sprawy prywatne które troszkę namąciły mi w głowie...przez 17 lat byłem Marcinem, a potem nagle Iwo... wkrótce wyprostuje te kwestie.
Zastanawiał się Pan kiedyś nad tym kim by został, jeśli nie koszykarzem?
- Zastanawiałem sie wiele razy..i mam mnóstwo pomysłów. Generalnie nie spocząłbym w jednym miejscu, w jednej firmie etc..zwiedzałbym świat, próbując sil i pracując w każdym na miarę swoich możliwości zawodzie. W życiu trzeba wszystkiego spróbować, ale na sport jest tylko określony czas w którym zawodnik może sie rozwijać, grac na najwyższym poziomie i zarabiać robiąc to co kocha. a póki kocham ten sport to będę go uprawiał.
W ostatnim sezonie reprezentował Pan barwy beniaminka z Sopotu, jak oceni Pan klub zbudowany w trybie niezwykle szybkim przez Kazimierza Wierzbickiego?
- Bardzo pozytywnie… podpisałem tam kontrakt praktycznie w ciemno, ale kilku zawodników którzy mieli przyjemność pracować z panem Wierzbickiem dali mi pewność, że będzie w porządku. Oczywiście były pewne sytuacje, które przydarzają sie beniaminkom, nie zawsze jest różowo - jak w każdym innym zawodzie czy miejscu pracy, ale nasz wynik sportowy na koniec sezonu świadczy o tym jak sie w Sopocie dobrze pracuje.
Jeśli w pierwszym roku istnienia klub awansował do najlepszej czwórki ekstraklasy, to jaki cel powinien postawić sobie na drugi rok?
- Cele wyznaczają działacze i przedstawiciele klubu, nie zawsze adekwatne do możliwości. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, wiec pewnie wymagania będą większe dla drużyny Trefla, ale proszę pamiętać, że naszym celem w zeszłym sezonie był awans do play-off, a osiągnęliśmy znacznie więcej. Mieliśmy dobrą drużynę i ogromne szczęście, ale tez oczekiwania mniejsze..łatwiej sie pracuje w takiej sytuacji, teraz będzie większa presja i od wszystkich w klubie będzie zależało jaki wynik osiągnie Trefl Sopot.
Co z nadchodzącym sezonem? Zostanie Pan w Treflu, czy może zdecyduje się na zmianę otoczenia?
- To nie jest decyzja jednostronna, to zależy od trenera, działaczy, nie tylko ode mnie. Ja kocham Sopot i chętnie bym został, ale jak sie sprawa potoczy to wkrótce sie okaże.
Są jakieś wyjątkowo kuszące propozycje z innych klubów? Może zagranica?
- Nigdy nie ukrywałem, że chciałbym grać w lepszej lidze w ciepłym kraju, ale dotychczas nie byłem na to gotów, może wkrótce.
Był Pan w reprezentacji Polski, która w ubiegłym sezonie rywalizował na mistrzostwach Europy w Polsce, jednak nowy selekcjoner Igor Griszczuk nie widział dla Pana miejsca w swojej drużynie, czy słusznie?
- Czy słusznie czy nie, to juz sprawa trenera, który buduje drużynę. Wynik reprezentacji zależy od jego wizji i tego jak poprowadzi zawodników do których ma zaufania i na których stawia. Nie postawił na mnie, ale nie mam do niego o to żalu, gdyż od dłuższego czasu mam kilka spraw osobistych do załatwienia na które teraz mam czas.
Iwo Kitzinger: - Moja przygoda rozpoczęła sie w fajnym okresie, kiedy ma sie tyle energii żeby grac z kolegami z klasy w piłkę na podwórku, zaliczyć sks w siatkę i jeszcze pójść na boisko z bratem i to wszystko robiło się w jeden dzień. Miałem jakieś 10 lat gdy zacząłem zbierać pro-basket, po tym jak obejrzałem finały Houston - Orlando, wiesz młody Shaq, Anderson no i Penny!
Czemu Iwo Kitzinger, a nie Marcin Kosiński?
- Sprawy prywatne które troszkę namąciły mi w głowie...przez 17 lat byłem Marcinem, a potem nagle Iwo... wkrótce wyprostuje te kwestie.
Zastanawiał się Pan kiedyś nad tym kim by został, jeśli nie koszykarzem?
- Zastanawiałem sie wiele razy..i mam mnóstwo pomysłów. Generalnie nie spocząłbym w jednym miejscu, w jednej firmie etc..zwiedzałbym świat, próbując sil i pracując w każdym na miarę swoich możliwości zawodzie. W życiu trzeba wszystkiego spróbować, ale na sport jest tylko określony czas w którym zawodnik może sie rozwijać, grac na najwyższym poziomie i zarabiać robiąc to co kocha. a póki kocham ten sport to będę go uprawiał.
W ostatnim sezonie reprezentował Pan barwy beniaminka z Sopotu, jak oceni Pan klub zbudowany w trybie niezwykle szybkim przez Kazimierza Wierzbickiego?
- Bardzo pozytywnie… podpisałem tam kontrakt praktycznie w ciemno, ale kilku zawodników którzy mieli przyjemność pracować z panem Wierzbickiem dali mi pewność, że będzie w porządku. Oczywiście były pewne sytuacje, które przydarzają sie beniaminkom, nie zawsze jest różowo - jak w każdym innym zawodzie czy miejscu pracy, ale nasz wynik sportowy na koniec sezonu świadczy o tym jak sie w Sopocie dobrze pracuje.
Jeśli w pierwszym roku istnienia klub awansował do najlepszej czwórki ekstraklasy, to jaki cel powinien postawić sobie na drugi rok?
- Cele wyznaczają działacze i przedstawiciele klubu, nie zawsze adekwatne do możliwości. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, wiec pewnie wymagania będą większe dla drużyny Trefla, ale proszę pamiętać, że naszym celem w zeszłym sezonie był awans do play-off, a osiągnęliśmy znacznie więcej. Mieliśmy dobrą drużynę i ogromne szczęście, ale tez oczekiwania mniejsze..łatwiej sie pracuje w takiej sytuacji, teraz będzie większa presja i od wszystkich w klubie będzie zależało jaki wynik osiągnie Trefl Sopot.
Co z nadchodzącym sezonem? Zostanie Pan w Treflu, czy może zdecyduje się na zmianę otoczenia?
- To nie jest decyzja jednostronna, to zależy od trenera, działaczy, nie tylko ode mnie. Ja kocham Sopot i chętnie bym został, ale jak sie sprawa potoczy to wkrótce sie okaże.
Są jakieś wyjątkowo kuszące propozycje z innych klubów? Może zagranica?
- Nigdy nie ukrywałem, że chciałbym grać w lepszej lidze w ciepłym kraju, ale dotychczas nie byłem na to gotów, może wkrótce.
Był Pan w reprezentacji Polski, która w ubiegłym sezonie rywalizował na mistrzostwach Europy w Polsce, jednak nowy selekcjoner Igor Griszczuk nie widział dla Pana miejsca w swojej drużynie, czy słusznie?
- Czy słusznie czy nie, to juz sprawa trenera, który buduje drużynę. Wynik reprezentacji zależy od jego wizji i tego jak poprowadzi zawodników do których ma zaufania i na których stawia. Nie postawił na mnie, ale nie mam do niego o to żalu, gdyż od dłuższego czasu mam kilka spraw osobistych do załatwienia na które teraz mam czas.
Źródło: inf. własna
Wyświetleń: 2700
Aktualna ocena:
5
kliknij aby ocenić
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ










Blipnij







