Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Aktualności
A A A Drukuj Kanały RSS

Ian Boylan: "Poważnie rozważałbym propozycję z Anwilu"

2010/07/08 10:25
Ian Boylan: "Poważnie rozważałbym propozycję z Anwilu"
Anwil Włocławek
sport24.pl

W sezonie 2008/09 był graczem Anwilu, dzisiaj odpoczywa po znakomitym sezonie spędzonym w Austrii. Ian Boylan, bo o nim mowa, podzielił się ze mną swoimi opiniami na temat gry w Anwilu i w Allianz Gmunden oraz na temat polskiej ligi i kibiców.

Asia Siewiorek: We Włocławku pojawiłeś się po 2 sezonach spędzonych w Austrii. W ostatnim sezonie powróciłeś do tego kraju i na dodatek grałeś dla tej samej drużyny – Allianz Gmunden. Zastanawiam się, czy masz jakiś sentyment do tego miejsca?

Ian Boylan: Tak rzeczywiście, nie przypadkiem ponownie wybrałem to samo miejsce. W Gmunden oprócz tego, że mam wielu przyjaciół, to podoba mi się tutejszy styl życia. To bardzo piękne miasto. Czuję się tu niemal jak w rodzinnym domu, więc można by powiedzieć, że faktem jest, że o moim powrocie zadecydowały głównie względy sentymentalne.

AS: Allianz pokonał w ćwierćfinałach St. Polten 3:0, takim samym wynikiem zakończyła się półfinałowa rywalizacja z Kapfenberg. Wygląda na to, że Wasza droga do finałów ligi była niezwykle prosta…

IB: Jeśli mam być zupełnie szczery, to nie ukrywam, że rzeczywiście nasza ścieżka do finałów nie nastręczyła nam wielu stresów. Zakończyliśmy rundę zasadniczą na drugim miejscu, ale już w samych play-off, aż do finałów nie napotkaliśmy na przeciwnika, który podjąłby się z nami równej walki. Zwycięstwa w dwóch seriach 3:0 były dla nas bardzo ważne, jako że kilku z naszych graczy miało kontuzje i zależało nam na tym, aby mieli jak najwięcej czasu na ich wyleczenie i przystąpili do finałów już w pełni sił.

AS: Twój zespół po raz czwarty został mistrzem austriackiej Bundesligi, ale może się także pochwalić zdobyciem Pucharu ligi. Co wpłynęło na tak dobre wyniki drużyny?

IB: Zwycięstwo nad Furstenfeld naprawdę bardzo dużo nas kosztowało. Początek sezonu nie był dla nas łatwy. Z pierwszych siedmiu meczów przegraliśmy aż 3 i to na dodatek jeden z nich w domu. Byliśmy na 6. miejscu, ale potem już było dużo lepiej. Klub nie miał wysokiego budżetu ani najlepszych graczy, ale w koszykówce nie to jest najważniejsze – liczy się przede wszystkim serce do gry i chęć walki.

AS: Tu przypomina mi się sytuacja Anwilu z sezonu 2002/2003. Nikt, oprócz kibiców i samych graczy, nie wierzył, że można pokonać silny Prokom…

IB: No właśnie, tak też było u nas. Wszyscy obstawiali, że to Furstenfeld zdobędzie mistrzostwo, nam nikt nie dawał szans. Tym bardziej cieszyło nas, że to my wygraliśmy tę serię 3:2, a złote medale odbieraliśmy w hali gości. Wygraliśmy głównie dzięki świetnej obronie, bo nawet jak niezbyt dobrze radziliśmy sobie w ataku, to nie pozwalaliśmy rywalom odbiec nam na wiele punktów.

AS: Zwykle spędzałeś na parkiecie około 40 min i byłeś jednym z liderów Gmunden. Przypuszczam, że był to dla Ciebie bardzo ciężki rok. Chyba czujesz się lekko „wyeksploatowany”?

IB: (śmiech) To, że trener darzył mnie tak dużym zaufaniem i pozwalał mi grać 40 minut, tylko mnie cieszyło. Na szczęście w minionym sezonie nie odniosłem żadnych poważnych kontuzji, więc przez cały rok byłem do jego dyspozycji. Spędzanie na parkiecie 40 minut w każdym meczu nie stanowiło dla mnie żadnego problemu.

AS: Czy między polską i austriacką ligą istnieje duża różnica?

IB: Tak, istnieje. W Polsce gracze podkoszowi są wyżsi i mają większe umiejętności, a ogólnie oczywiście jest różnica w poziomach gry. W Austrii jest trochę niższy poziom. Różnica dotyczy też samych kibiców. Fani koszykówki w Polsce, to głównie pasjonaci tego sportu, którzy dopingują swoją drużynę całym sercem, są bardzo głośni na meczach. W lidze austriackiej raczej ciężko zobaczyć  tak zagorzały doping.

AS: A jeśli chodzi o Ciebie, to w której lidze grało Ci się najlepiej – polskiej, austriackiej, a może portugalskiej?

IB: W każdej lidze grało mi się inaczej i w każdej co innego mi się podobało. Najlepiej się czułem w Austrii, ze względu na przyjaciół, których tu mam. Poza tym 2 lata temu nasza drużyna grała o Puchar ULEB, co dawało nam możliwość podróżowania po Europie, zwiedzania ciekawych miejsc, a przede wszystkim mogliśmy sprawdzić, jak wypada Austria na tle innych europejskich zespołów i tym samym udowodnić naszą wartość. Polska liga stanowiła dla mnie wyzwanie. Przez cały sezon starałem się grać na wysokim poziomie, ale dopiero na koniec moja gra wyglądała tak jakbym sobie tego życzył. Anwil był świetną drużyną, w zespole panowała chemia, dobrze się rozumieliśmy z chłopakami. Niektórzy z nich to nadal moi dobrzy kumple, z którymi cały czas utrzymuję kontakt. Poza tym, nigdy nie zapomnę gry w półfinałach przeciwko Prokomowi, a przede wszystkim wsparcia ze strony kibiców. Do tej pory żałuję, że nie potrafiliśmy dla nich wygrać dwóch ostatnich meczów i awansować do finałów ligi.

AS: Wróćmy jeszcze do Twojego startu w Anwilu, który nie był najlepszy, natomiast druga część sezonu, a szczególnie PO pokazały Twój talent. Skąd zatem taka zwyżka formy?

IB: Przez pierwszych kilka miesięcy w Anwilu nie byłem zadowolony ze swojej gry w ataku, bo wiedziałem, że mogę to robić dużo lepiej. Ciężko trenowałam każdego dnia, aż w końcu mogłem udowodnić kibicom, że jestem niezłym graczem. To było bardzo ważne dla drużyny, żebym był niebezpieczny w ataku dla rywali, dzięki czemu gracze przeciwników nie mogli kłaść tak dużego nacisku na Paula, Łukasza, Tommy’ego, Marko i innych punktujących. Szkoleniowiec Anwilu oraz moi koledzy cały czas we mnie wierzyli. Trener Griszczuk czasami był sfrustrowany moją grą, ale dawał mi odczuć, że bez względu na wszystko, on we mnie wierzy. Dawał mi na parkiecie cenne minuty, zaufał mi, za co jestem mu teraz bardzo wdzięczny.

AS: Czy będąc w Austrii śledziłeś poczynania Anwilu?

IB: Tak, oczywiście i to mecz po meczu! Tym bardziej, że dobrze znam się z Rashardem Sullivanem, bo grałem z nim w Allianz dwa lata temu, zatem kibicowałem i jemu i całej drużynie Anwilu. Na nieszczęście, zwykle w trakcie gdy Anwil grał w play-off, ja miałem treningi, ale gdy tylko miałem przerwę szedłem do przebieralni, gdzie czekał na mnie już gotowy do pracy laptop i jeśli była taka możliwość to oglądałem mecz w Internecie, albo na bieżąco śledziłem wynik.

AS: To pewnie wiesz także, że Igor Griszczuk został trenerem kadry…

IB: Trener Griszczuk na pewno jest niesamowitym szkoleniowcem, o czym sam miałem okazję się przekonać. Wcześniej był świetnym graczem. Cieszę się, że został trenerem kadry oraz, że kilku zawodników Anwilu zostało powołanych do reprezentacji. Życzę im sukcesów!

AS: Ciekawa jestem gdzie będziesz grał w sezonie 2010/2011…

IB: Zeszły sezon był dla mnie bardzo długi, więc ostatni miesiąc poświęciłem tylko i wyłącznie na relaks i „smakowanie” tytułu mistrzowskiego, ale teraz już nadchodzi czas, żeby pomyśleć o kolejnym sezonie. Wiem, że kilka drużyn z Europy jest zainteresowanych moją osobą. Muszę na spokojnie rozważyć wszystkie oferty, wszelkie za i przeciw. Już niedługo pewnie podejmę decyzję, gdzie chciałbym grać.

AS: A jeśli dostałbyś ofertę z Anwilu?

IB: Grając w Anwilu dużo się nauczyłem i fajnie by było znowu tam wrócić. Przede wszystkim zależy mi na tym, aby grać w drużynie, która walczy o najwyższe cele, a nie o utrzymanie w lidze. Anwil ma za sobą najgorętszą publiczność w Polsce, świetnego trenera i zawodników i przez lata udowadnia, że jest jedną z najlepszych drużyn w Waszym kraju. To wszystko sprawia, że poważnie rozważałbym propozycję z Anwilu.

AS: Gdzie spędzasz swoje wakacje?

IB: W chwili obecnej jestem w swoim rodzinnym domu w Oklahomie i tu zamierzam spędzić większą część wakacji. Poza tym na pewno wybieram się do Los Angeles. Nie wiem jeszcze, gdzie będę grał w przyszłym sezonie, ale pod koniec lata wrócę do Austrii i rozpocznę treningi.

AS: Zatem życzę samych dobrych decyzji i dziękuję za poświęcony czas.

IB: Dziękuję i pozdrawiam kibiców!

Źródło: własny
Wyświetleń: 744
Puchar Polski: Faza grupowa rozlosowana Następny »

azka Dodał/a: azka
Napisał/a 75 artykułów
Aktualna ocena: 5
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
1.0626 -
Firma w holdingu PMPG