Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Aktualności
I liga: Widzew w ekstraklasie, porażka na zakończenie pięknego sezonu
2010/05/03 12:11

Monika Szulc
S. Bogacka / ptk.pabianice.com.pl
Niestety koszykarki Widzewa zakończyły rozgrywki pierwszej ligi porażką z Koroną Kraków 65:80, ale i tak awansowały do ekstraklasy. Swój sukces zadedykowały prezesowi Ryszardowi Andrzejczakowi.
Szkoda, że nie udało się uczcić widzewskiego święta zwycięstwem. Wpływ na taki wynik miały korki pod Krakowem - widzewianki na mecz przyjechały dopiero na 15 minut przed początkiem meczu i przystąpiły do niego właściwie bez rozgrzewki!
Potwierdziło się, że hala w Krakowie nie leży łodziankom, które półtora roku temu przegrały tam różnicą ponad 40 punktów! Kłopoty z dojazdem miały wpływ na postawę widzewianek na parkiecie, które miały zaledwie parę minut na przygotowanie się do gry. Efektem była pięciopunktowa przewaga rywalek już po pierwszej kwarcie. Krakowiankom trzeba oddać, że zagrały z dużą wolą walki i zaangażowanie - tak jakby to one grały w meczu o awans do ekstraklasy. A ponieważ łodziankom również zależało na tym, aby zakończyć sezon wygraną - kibice byli świadkami ciekawego starcia. Druga część spotkania zakończyła się remisem 16:16 co pozwoliło uwierzyć, że drużyna Widzewa powoli dochodzi do siebie. Przez całą przerwę między połowami łodzianki dogrzewały się i rozciągały.
W trzeciej odsłonie potyczki wydawało się, że nasze koszykarki już złapały "byka za rogi", bo przewaga Korony stopniała do czterech oczek. Niestety dwie krzywdzące, zdaniem łódzkiej ekipy, decyzje sędziów nie pozwoliły zmniejszyć dystansu do rywalek, a wręcz przeciwnie - jeszcze go zwiększyły. Rosnącej straty już do końca spotkania nie udało się odrobić i łodzianki musiały uznać wyższość Korony. Po spotkaniu widzewianki zamiast cieszyć się z awansu raczej smuciły się z porażki. Gdy jednak opadły emocje przyszedł czas na radość.
Koszykarki zgodnie przyznały, że największy w historii sekcji sukces, jakim jest awans do ekstraklasy, dedykują osobie, bez której drużyna z pewnością by nie istniała - prezesowi Ryszardowi Andrzejczakowi. Jest on już od 22 lat związany z klubem i dba o sprawy organizacyjno-finansowo-sportowe. Gdyby nie jego wielka pasja i miłość do koszykówki, na pewno nie byłoby promocji do PLKK. W Krakowie prezesa zabrakło, ale miał usprawiedliwienie. Tego dnia jego syn Piotr brał ślub. Można więc powiedzieć, że dla prezesa Widzewa 1 maja 2010 roku będzie jednym z najważniejszych dni w życiu.
Koszykarki starały się dotrzeć do Łodzi jak najszybciej żeby jeszcze na murawie stadionu Widzewa podczas meczu łódzkich piłkarzy z Podbeskidziem Bielsko-Biała świętować z kibicami awans w roku stulecia klubu. Niestety dojazd się opóźnił, ale i tak o 22:30 pod stadionem czekała na zawodniczki spora 50-osobowa grupa sympatyków zespołu z alei Piłsudskiego. Przywitali widzewianki gromkimi brawami i odśpiewali klubowe pieśni. Ku ich zdziwieniu zawodniczki same również zaintonowały stadionowe przyśpiewki! Zatańczyły także ze swoimi sympatykami, a później kibice po kolei skandowali nazwiska każdej koszykarki, która wywalczyła awans. W nagrodę widzewianki wykonały po raz kolejny "granat", czyli rzuciły się na ziemię w geście radości, co wywołało aplauz zebranych. Wyraźnie wzruszone i radosne koszykarki podkreśliły, że dla takich kibiców warto grać w koszykówkę.
Korona Kraków - Widzew Łódź 80:65 (23:18, 16:16, 20:15, 21:16)
Punkty dla Widzewa: Aleksandra Pawlak 26, Kamila Polit 11, Agata Przybysz 9, Monika Szulc 9, Anna Chodera 6, Kamila Trojanowska 3, Justyna Okulska 1, Anna Kolasa 0, Anna Rajkowska 0.
Punkty dla Korony: Magdalena Grzelak 22, Agnieszka Krzywoń 19, Katarzyna Płazińska 19, Karolina Hajduk 10, Klaudia Siudek 5, Anna Jagódka 4, Ewa Moc 1.
Potwierdziło się, że hala w Krakowie nie leży łodziankom, które półtora roku temu przegrały tam różnicą ponad 40 punktów! Kłopoty z dojazdem miały wpływ na postawę widzewianek na parkiecie, które miały zaledwie parę minut na przygotowanie się do gry. Efektem była pięciopunktowa przewaga rywalek już po pierwszej kwarcie. Krakowiankom trzeba oddać, że zagrały z dużą wolą walki i zaangażowanie - tak jakby to one grały w meczu o awans do ekstraklasy. A ponieważ łodziankom również zależało na tym, aby zakończyć sezon wygraną - kibice byli świadkami ciekawego starcia. Druga część spotkania zakończyła się remisem 16:16 co pozwoliło uwierzyć, że drużyna Widzewa powoli dochodzi do siebie. Przez całą przerwę między połowami łodzianki dogrzewały się i rozciągały.
W trzeciej odsłonie potyczki wydawało się, że nasze koszykarki już złapały "byka za rogi", bo przewaga Korony stopniała do czterech oczek. Niestety dwie krzywdzące, zdaniem łódzkiej ekipy, decyzje sędziów nie pozwoliły zmniejszyć dystansu do rywalek, a wręcz przeciwnie - jeszcze go zwiększyły. Rosnącej straty już do końca spotkania nie udało się odrobić i łodzianki musiały uznać wyższość Korony. Po spotkaniu widzewianki zamiast cieszyć się z awansu raczej smuciły się z porażki. Gdy jednak opadły emocje przyszedł czas na radość.
Koszykarki zgodnie przyznały, że największy w historii sekcji sukces, jakim jest awans do ekstraklasy, dedykują osobie, bez której drużyna z pewnością by nie istniała - prezesowi Ryszardowi Andrzejczakowi. Jest on już od 22 lat związany z klubem i dba o sprawy organizacyjno-finansowo-sportowe. Gdyby nie jego wielka pasja i miłość do koszykówki, na pewno nie byłoby promocji do PLKK. W Krakowie prezesa zabrakło, ale miał usprawiedliwienie. Tego dnia jego syn Piotr brał ślub. Można więc powiedzieć, że dla prezesa Widzewa 1 maja 2010 roku będzie jednym z najważniejszych dni w życiu.
Koszykarki starały się dotrzeć do Łodzi jak najszybciej żeby jeszcze na murawie stadionu Widzewa podczas meczu łódzkich piłkarzy z Podbeskidziem Bielsko-Biała świętować z kibicami awans w roku stulecia klubu. Niestety dojazd się opóźnił, ale i tak o 22:30 pod stadionem czekała na zawodniczki spora 50-osobowa grupa sympatyków zespołu z alei Piłsudskiego. Przywitali widzewianki gromkimi brawami i odśpiewali klubowe pieśni. Ku ich zdziwieniu zawodniczki same również zaintonowały stadionowe przyśpiewki! Zatańczyły także ze swoimi sympatykami, a później kibice po kolei skandowali nazwiska każdej koszykarki, która wywalczyła awans. W nagrodę widzewianki wykonały po raz kolejny "granat", czyli rzuciły się na ziemię w geście radości, co wywołało aplauz zebranych. Wyraźnie wzruszone i radosne koszykarki podkreśliły, że dla takich kibiców warto grać w koszykówkę.
Korona Kraków - Widzew Łódź 80:65 (23:18, 16:16, 20:15, 21:16)
Punkty dla Widzewa: Aleksandra Pawlak 26, Kamila Polit 11, Agata Przybysz 9, Monika Szulc 9, Anna Chodera 6, Kamila Trojanowska 3, Justyna Okulska 1, Anna Kolasa 0, Anna Rajkowska 0.
Punkty dla Korony: Magdalena Grzelak 22, Agnieszka Krzywoń 19, Katarzyna Płazińska 19, Karolina Hajduk 10, Klaudia Siudek 5, Anna Jagódka 4, Ewa Moc 1.
Źródło: Łukasz Czuku / widzewkosz.pl
Wyświetleń: 949
Aktualna ocena:
5
kliknij aby ocenić
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ










Blipnij








