Felieton: Dajmy szansę Igorowi

Igor Griszczuk
Sport24.pl / Mateusz Walasiński
Skoro szansę poprowadzenia piłkarskiej reprezentacji Polski otrzymał Stefan Majewski, to tym bardziej nie mamy prawa skreślać Igora Griszczuka przed startem.
Od wybrania selekcjonera reprezentacji naszego kraju minęło już trochę czasu. W wirze natłoku opinii i informacji nie zabierałem głosu w sprawie kontrowersyjnej decyzji prezesa Romana Ludwiczuka. Kiedy gorączka już trochę opadła, chciałbym się podzielić z czytelnikami kilkoma przemyśleniami.
O wyborze Igora Griszczuka napisano już naprawdę sporo. Przeważnie nie były to słowa pochlebne, czy pełne optymizmu. W środowisku przeważały opinie, że szkoleniowiec włocławian to wybór co najmniej średni. Białorusinowi z polskim paszportem wytykano kiepski warszatat, małe doświadczenie trenerskie.
Wszyscy marzyli o selekcjonerze z wyższej półki: wymieniano nazwiska Butautasa, czy Anzulevića. Wielu uważa, że reprezentację na fali sukcesów powinien objąć Tomas Pacesas. Mało kto wierzy w jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej koszykówki.
Ja uważam decyzję prezesa Ludwiczuka za ryzykowną, ale mającą racjonalne podstawy. Otóż Igor to człowiek, który jak mało kto zna realia polskiego basketu. Przez wiele lat był prawdziwą opoką Anwilu jako zawodnik. Jako trener zaś doprowadził do największych sukcesów Czarnych, a teraz jest rewelacją rozgrywek z rottweilerami z Włocławka.
Białorusin prowadząc swoje drużyny, nie gwarantuje może wielkich fajerwerków, czy innowacyjnych rozwiązań taktycznych, ale tegoroczny Anwil to drużyna, która ma pomysł na grę. Wreszcie Griszczuk mógł zbudować drużynę od podstaw i mając określony budżet do dyspozycji zatrudnił ciekawych zawodników.
Myślę, że w kadrze również nie znajdzie się nikt przypadkowy. Igor to wielki motywator, trener u którego trzeba mocno trenować. Możliwe że największym gwiazdom reprezentacji będzie to trochę nie na rękę, ale graczy w kadrze niepotrzebnych na pewno nie zobaczymy.
Griszczuk w swej pracy powinien wyselekcjonować grupę koszykarzy chętnie pracujących w kadrze. Nie możemy w tym roku popełnić błędów, jakie widzieliśmy w wykonaniu Muliego Katzurina na EuroBaskecie. Brak w kadrze Filipa Dylewicza, zabranie na imprezę rangi mistrzowskiej Roberta Skibniewskiego, czy granie turnieju niezwykle krótką ławką, tych błędów Igor popełnić na pewno nie może.
Przed nami eliminacje do kolejnych mistrzostw Europy, które odbędą się na Litwie. Nasi rywale czyli: Belgowie, Bułgarzy i Portugalczycy to nie są może tuzy koszykówki, ale o zwycięstwa szczególnie na wyjazdach będzie na pewno trudno. Dlatego też wierzę w Igora Griszczuka i ambicję drużyny, którą stworzy.
Źródło: inf. własna
Wyświetleń: 687










Blipnij








